21 stycznia 2017

Nauka na błędach

Pierwszy wpis w drugiej połowie stycznia. Pod koniec soboty. Bywa.

Spostrzegawcze oko bywalca może zauważyć, iż obok pojawił się komunikat o wpisach przynajmniej dwa razy w miesiącu, w soboty. Przyznaję się, iż po tych kilkunastu latach znam siebie na tyle, aby stwierdzić, że jeśli nie mam terminu, będę odkładała coś bez końca. Nadeszła pora, by uczyć się na błędach!

http://www.jestrudo.pl/

Po tygodniu nic nierobienia postanowiłam się zmotywować do działania. Konkretniej, oglądając wczoraj "Przerwaną lekcję muzyki" (film jest dość ciekawy, jeśli ktoś lubi pooglądać życie dosłownie szalonych ludzi), postanowiłam spróbować metody koleżanki i zaczęłam rysować, dzięki czemu wymyśliłam sobie zadanie na dziś (bo kiedy oglądam filmy o zmianach mam ochotę ich dokonywać). Przez dwie godziny usiłowałam narysować coś konkretnego, jednocześnie nie tracąc filmu.Udało się! A przyznaję, że nie jestem typem kinomaniaka. Kiedy oglądając film inna rzecz mnie pochłonie, stwierdzam, że film jest do niczego. Może jakimś sensownym wytłumaczeniem jest fakt, iż gdyby film był ciekawy, tylko on skupiałby moją uwagę.

Tak więc dziś postanowiłam zrobić coś ambitniejszego niż czytanie, dzierganie, malowanie... Nic do tego nie mam, wręcz przeciwnie. Ale to pożera masakrycznie dużo czasu. Nawet nie umiem powiedzieć, kiedy zleciał mi tydzień. W każdym razie, dzisiaj postanowiłam trochę posprzątać. Trochę. Wiem, że za każdym razem robię coś nie tak, bo na drugi dzień mam bałagań od nowa. Wpisując różne frazy, aby znaleźć sposoby na lepszą organizację przestrzeni (tak, możecie się śmiać. pragnę tylko stwierdzić, iż pod postami na blogach pojawiało się wiele komentarzy oraz podejrzewam, że autorzy cieszą się wyświetleniami owych wpisów) i znalazłam kilka ciekawych rzeczy. Miałam świadomość ich istnienia, ale napisane wytłuszczonym drukiem bardziej mnie przekonały.

Każdy sprząta po swojemu- do takiego wniosku doszłam czytając poszczególne strony. Jedni zrzucają wszystkie nieprawidłowo położone rzeczy w jedno miejsce, aby następnie każde trafiło tam, gdzie trzeba. Ale żeby wiedzieć, dokąd powinien iść ten nieszczęsny brokat i gdzie baterie, trzeba wszystko posegregować. A sposobów segregacji jest dużo, co kto lubi. Więc jeśli potrzebujecie wsparcia w sprzątaniu, Internet pomoże. Ba, nawet widziałam odnośniki do "jak sprzątać swój pokój?". Zaczęłam się zastanawiać, czy ludzie są tak ogłupieni jak ja - wszędzie bałagan, lenistwo bierze górę i nie wiadomo, jak się wziąć do roboty, czy raczej szukają czegoś w rodzaju "Sprzątanie mieszkania DIY bez większego zaangażowania". Myślę, ze dla leniwców (no, witam) takie metody byłyby super rozwiązaniem. Ale w tej kwestii raczej jestem realistką i wiem, że samo nic się nie zrobi.
 
http://www.jestrudo.pl/

Tak więc, moim celem na nadchodzący tydzień będzie znalezienie "mieszkanka" dla każdej z rzeczy oraz utrzymanie ich tam. Wiem, że z jednej strony to głupie... Ale jak się teraz nie nauczę pilnować niegrzecznych ołówków i karteczek z cytatami, to kiedy? Ponadto wiem, że nauka wchodzi mi lepiej do głowy, gdy jedynymi rzeczami w zasięgu ręki są podręczniki. A kiedy znajdują się tam inne rzeczy... Słabo się to kończy.

Patrząc wstecz widzę ile rzeczy mogłam zrobić i nauczyć się. Myślę, żeby nauka na błędach przebiegała sprawnie, najpierw trzeba zrozumieć owy błąd. Tak więc powolutku będę się uczyła... przygotowując się na okres dorosłości. Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.

Temat wpisu wydaje mnie się trochę śmieszny i banalny, głupi i beznadziejny... Ale może posługując się takim przykładem, Drogi Czytelniku, dostrzeżesz, że powinieneś zmienić jakąś błahostkę w Twoim życiu, dzięki której lepiej będzie Ci się żyło? Może najwyższa pora nauczyć się czegoś, aby stać się lepszym człowiekiem?

Dziękuję autorce bloga JestRudo za udostępnienie swoim czytelnikom (a jestem nim całym sercem) cudownych zdjęć :)

Pozdrawiam!