23 kwietnia 2014

’51 Koniec z tym!

Cześć!
Trudno nie zauważyć, że ostatnio zaczęłam pisać o odchudzaniu, ale koniec z tym! Znalazłam jednego bloga powiązanego z dietami i na tym stanę. Co prawda, do tej stronki będę od czasu do czasu coś dopisywać, ale bez przesady... Ja jestem dobra tylko  w wymyślaniu, a nie w realizacji ;) To z pewnością brzmi Wam znajomo...
Jak Wam mija Dzień książki? Ja mam zamiar przeczytać kilka rozdziałów (dlaczego "Podróż Teo" jest taka gruba?). Od soboty biorę się za "Skąpca", gdyż będę go omawiać. Koleżanka powiedziała, że jest kompletnie pozbawiony sensu... Muszę się upewnić, czy to prawda ;)
Na bloga 8 Dziś byłam już w sklepie i na spacerze, ale teraz też wyjdę. Mama idzie gdzieś, a będzie przechodzić koło optyka i fotografa. U optyka wejdziemy zobaczyć jakieś oprawki dla mnie, a u fotografa muszę się zapytać, ile kosztuje wywołanie zdjęć. Trooochę się ich nazbierało ;)
Doszłam do wniosku, że ostatnio za często chodzę na zakupy... Bo to bardzo dziwne, że zaczęłam narzekać na ceny i znikanie kasy.  Święta są dla mnie nieodpowiednie... Wtedy budzi się we mnie zakupoholik, lata po sklepach i nie może przestać ;) No, ale jutro muszę wziąć sobie jakieś drobne, skoro po raz pierwszy jadę do galerii. Słyszałam, że jest tam drogo. To nie fajnie, ale możne znajdzie się jakaś promocja ;)
Pozdrawiam ;)

22 kwietnia 2014

'50 Udany dzień!

Cześć Wam!
Dziś miałam bardzo udany dzień. Nie spotkałam się z Ju, Ef ani Emi.  Ta koleżanka, Martyna też nie przyjechała po swoje rzeczy.  Spotkałam się za to z Magdą. Jest to osoba z mojej starej klasy z podstawówki. Jakby nie było, zawsze jakoś się dogadamy ;) Co prawda, miałyśmy już nie jedną kłótnie, nie raz się na siebie obrażałyśmy, wkurzałyśmy, ignorowałyśmy... W sumie, w większości nadal się ignorujemy. Ostatni raz spędziłam z nią czas nie licząc łyżew w wakacje... Spotykałyśmy się o szesnastej, włóczyłyśmy gdzie popadnie, grałyśmy w piłkę na garażu i było fajnie ;)  Niedawno wróciłam do domu. Najpierw trochę pochodziłyśmy i poszłyśmy do niej. Tam zaskoczono mnie talerzem zupy i pierogami ;) Widać, że jestem tam nawet mile widziana. I muszę się  pochwalić! Nauczyłam się  grać "Panie Janie" i "Wlazł kotek na płotek" na keyboardzie :D
Na bloga 5Co do diet, mam Wam do zaoferowania dwie strony w Internecie. Jedną mi wynalazła jedna z blogerek, a na drugą sama trafiłam.  To linki do nich:
*http://dieta.pl/
*http://dietevo.pl/
Prawdę powiedziawszy, bardzie spodobała się mnie ta druga. W zakładce "Kalkulator" można stworzyć własny jadłospis, który jest oparty na zapotrzebowaniu organizmu.  W teorii się spodobała, ale nie do końca mogę przewidzieć, co na obiad skoro mama przyrządza coś z niczego ;)Nie będę tu się o tym rozpisywać, ale stworzę stronę "Gdzie ten złoty środek?". Będę na niej opisywać wszystkie rzeczy związane z tą moją dietą. Jeszcze nigdy nie brałam się za to tak poważnie... ;)
Jak tam Wam minął dzisiejszy dzień?
Pozdrawiam ;)
Ps. Dzięki za komentarze ;)

18 kwietnia 2014

'46 Wielki Piątek

Cześć!
 Dziś wstałam o ósmej. Trochę poczytałam. Zaczęłam się zbierać na czuwanie i przy okazji na drogę krzyżową. Wyszłam 8.55, ale mieszkam prawie pod kościołem, więc nie spóźniłam się. Kiedyś w czasie dziesięciominutowej drogi krzyżowej klęczałam i koleżanka z klasy spytała się mnie, czy bolą mnie nogi. Zastanawiam się, o co spytałaby się wiedząc, że dziś klęczałam pięćdziesiąt pięć minut... To pozostanie dla mnie zagadką ;)
Na bloga 4Po adoracji poszłam do piekarni i na targ. Na targu kupiłam Mamie drewnianą łyżkę (bo nie mamy żadnej i garnki się zdzierają) i w sumie nie było nic ciekawego. W pogoni za prezentami weszłam po drodze do sklepu. Tam kupiłam tylko sucharki (na przegryzienie potem) i mini czekoladki dla rodziców. Nadal nic ciekawego. Postanowiłam wybrać się do centrum handlowego. Spytałam się Ju i Ef, czy pójdą ze mną. Obie się zgodziły. O umówionej porze poszłyśmy i wszystko było świetnie, do póki nie zajrzałyśmy do Empika.  Ja poszłam do swojego ulubionego kątka z przecenami, by coś wyszperać.  Dziewczyny poszły na modelinę. Ja oglądając sobie rzeczy  zastanawiałam się, kiedy ta durna modelina im się znudzi i przyjdą do mnie. Okazało się, że czekają na mnie przed sklepem przy stoliku. Trochę się wkurzyłam. Sto razy stałam przy nich, jak zajmowały się modeliną! Kiedy wyszłam z niego, nigdzie ich nie było. Okazało się, że poszły na frytki.  Wkurzyłam się jeszcze bardziej, bo Ju powiedziała, że nic nie jedzą. Nie chciałam się z nimi kłócić, więc poszłam do sklepu z kosmetykami. Dziewczyny starały się mnie przekonać, że mam do nich dojść. Ja jednak się wkurzyłam, że wolą jakieś durniejsze frytki ode mnie i wolą sobie same chodzić gdziekolwiek, niż czekać w jednym miejscu na mnie. Zaczęłam się kłócić przez telefon. Nie było w tym sensu, żebym do nich szła i wracała się jeszcze raz do Rossmana. Powiedziałam, że idę dalej. Ju zaś przekonywała o tym, bym do nich doszła. Nie chciałam i trochę zależało mi na czasie, by wyrobić się przed ową godziną. Wiedziałam gdzie muszę iść i ile czasu spędzić w jednym sklepie. Z nimi chodziłabym o dwie godziny więcej... Kupiłam co musiałam i poszłam do domu. Ju telefonowała do mnie kilka razy. Z tej bezsensownej konwersacji nic i tak nie wyniosłam. Jestem nadal na nie wkurzona.  Jula wielokrotnie przepraszała, a Ef docięła, że to ja powinnam przeprosić. Tylko za co? Za to, że one uciekają i mam latać za nimi jak wariatka?
Kiedyś też zdarzyło mnie się z identycznej przyczyny wkurzyć na koleżankę. Teraz nawet ze sobą nie rozmawiamy, tym bardziej, że się przeprowadziła.
W każdym razie kupiłam to, co chciałam. Mimo to, zawiodłam się na cenach i jakości produktu. Zwykły notes A-6 z ładną okładką wynosi 4 zł. To jest istna maskara. Albo ja nie umiem szukać okazyjnych cen na prezenty, albo one są za drogie. Też tak macie?
Zakupy, jak zakupy. Jeszcze dziś idę z Mamą do sklepu po kilka rzeczy. Muszę też być mniej rozrzutna. Ostatnio wydaję dziennie 10 złotych... Widząc, jak Mama sobie żyły wypruwa, aby je zarobić to żałuję, że je wydałam... Dlaczego wszystko jest takie drogie i dla czego ludzie tak mało zarabiają? To niesprawiedliwe.
Pozdrawiam...

17 kwietnia 2014

'45 Wielki Czwartek

Tak! Wiem! Obiecywałam! Nie krzyczcie tak na mnie... Przecież to nie moja wina, że pojawiły się nowe szablony... Ja tylko je postanowiłam wypróbować. Nie mogłam się powstrzymać... Aż cztery nowe szablony! Takie różne... Co z tego, że żadnego nie umiem do końca ustawić? Są takie piękne...
Niedawno wróciłam z kościoła. Byłam na mszy. Muszę przyznać, że ta ostatnia msza przed Wielkim Piątkiem bardzo się mnie podoba... Wszystko jest takie wyjątkowo uroczyste. Tak ładnie to się odbywa. W końcu coś o świętach, prawda? Może jutro bardzo się w nie wdrążę, bo u mnie świąteczne wariacje zaczną się dopiero w sobotę ;) 
Dochodzę do wniosku, że dzień dzisiejszy zmarnowałam. Siedziałam przed ekranem laptopa, czytałam książkę, posprzeczałam się trochę z mamą i byłam w sklepie oraz kościele. Nic specjalnego... Jutro musi być inaczej! Wiem, że rano idę na drogę krzyżową (przy okazji na adorację). Po południu wejdę za prośbą mamy do kilku sklepów, ale to pewne nie jest. Wiem! Zrobię porządek do końca w pokoju i pójdę na spacer z aparatem. Sama, bez nikogo. Będzie cisza, która w sumie przydałaby się mi do ogarnięcia kolejnej cząstki siebie. Spacer to najlepszy moment do tego. Może po adoracji pójdę jeszcze na targ? Powinien być otwarty.
Dziś pomyślałam sobie, iż urodziłam się w innej trochę epoce. Podobała mnie się, kiedy wszyscy się znają, ale bez przesady. Można z każdym nawiązać temat, poprosić o pomoc. Niestety, w tych czasach nie ma nic bez niczego. Wszystko ma swoją cenę. Nie ma nic po dobroci, tylko ja tobie, a ty mi. Coś za coś. Tak oto funkcjonuje teraźniejszy świat. I dziwić się, że wymyśliłam sobie krainę w której panuje wszystko tak, jak być powinno. Ostatnio zaczęłam trochę uciekać do tego świata i sobie go dokańczać. Kiedyś Wam napiszę, co tam się dzieje. Na razie wszytko jest OK ;)
Dziś tak krótko, ale idę jeszcze wykorzystywać dzień.
Pozdrawiam
Ps. Dziękuję, za Wasze komentarze ;) Wiele dla mnie znaczą :)

15 kwietnia 2014

’43 Nigdy więcej…

Cześć!
To chyba kolejny wpis, który pisze sama dla siebie, ale nie szkodzi. Może kiedyś do niego ktoś zajrzy... Mniejsza o to. Ostatniego czasu postanowiłam sobie dwie rzeczy, które dotyczą tego bloga.
1. Wchodząc na blogi prowadzone wiele lat sama chciałabym taki mieć... Poprzedni utrzymałam zaledwie półtora roku i był dla mnie taki... nudny. Teraz, w chwili obecnej czuję, że ten jest inny. Lepszy. Zależy mi, aby pojawiało się na nim dużo wpisów i różnych takich... Postanawiam go pisać jeszcze minimum 5 lat. Co dalej, zobaczy się...
2. Wygląd bloga zmieniałam kilka dni temu. Z nim muszę się ograniczyć... Obiecuję, że kolejny raz blog zmieni swój wygląd w lipcu... Spróbuję tyle wytrzymać ;)
Dziś po rekolekcjach zostałam na próbie chórku/scholi, gdyż jutro będziemy śpiewać na mszy. Na samym początku, kiedy było dużo ludzi ksiądz zamówił pizzę. Z czasem towarzystwo zaczęło się wykruszać i została niecała połowa, a pizza nadeszła. Po rozpoczęciu jedzenia, okazało się, że musimy się przenieść do salki wyżej. Wszystkie pudełka z pizzą, a było ich około 10 odbyły "podróż" w pierwszej kolejności. Ja zjadłam cztery kawałki, po czym z Ju i jeszcze jedną koleżanką z klasy postanowiłyśmy już pójść. Kiedy wychodziłyśmy, jedzenia było jeszcze duuużo. Nie spodziewałabym się,  iż dziś się tyle objem... ;)
Dziś postanowiłam zrobić sobie warkocz. Taki normalny, pospolity i szczerze powiem, że jest bardzo mi w nim wygodnie... Chyba się ustatkuję z fryzurą i zacznę tak czesać do czasu... ;)
Postanowiłam przed chwilą wejść na moją pocztę. Zastałam tam dużo wiadomości do przeczytania... Co z tego, że połowa to oferty o pożyczkę, pracę lub mieszkanie. Trzeba kiedyś tam sobie zrobić porządek.
I znów nachodzi mnie uczucie, że jestem szczęśliwym i poukładanym człowiekiem.  Mam własny kąt w cyberprzestrzeni, przyjaciół itp. Takie  chwile są cudowne. Czuję, że nic więcej mi nie trzeba ;)
Mimo że już jestem dłuższy czas w domu, czuję się strasznie zmęczona... Potrzebuję jakiejś dawki energii. Może wynajdę jakąś muzykę typowo do tańca i zacznę sprzątać? Przydało by się, skoro jutro mają wpaść dziewczyny. Muszę jeszcze dopracować moją ścianę, bo jakiś czas temu zerwałam wszystko, co na niej było i ciągle szukam czegoś, żeby ją pozaklejać.  Cieszyłabym się, jeśli mama weszłaby do mojego pokoju i powiedziała, że mogę z nim zrobić co chcę . To jest jedno z moich największych/najskrytszych marzeń. Móc zaprojektować sobie pokój... Już dawno mam ułożone, że ściany będą w kolorze cappuccino oraz inne takiego typu rzeczy.
Na dziś będę kończyć. Wpadnę tu jutro.
Pozdrawiam ;)

13 kwietnia 2014

’41 Zapowiedź nowego tygodnia ;)

Witajcie!
Nowy tydzień stoi przed nami otworem. Jest to na dodatek Wielki Tydzień ;) Czemu zapowiedź? Możliwe, że będę tu bardziej opisywała swoje przemyślenia nawiązując do moich  postanowień które miałam spełnić przez te 40 dni. Tak naprawdę  nie spełniłam wszystkich wyznaczonych sobie celów. A wy? Spełniliście/ spełniłyście wszystkie swoje postanowienia?
Wczoraj poszłam na spacer. Na początku poszłam do sklepu kupić dwie czekolady- dla mnie i mamy, bo w końcu raz można się objeść lekarstwem na szczęście ;) Później poszłam porobić kilka zdjęć (kwietniowa galeria powstanie na początku maja). Chodziłam sobie sama, gdy nagle zadzwoniła Ju z propozycją o przejście się. Zgodziłam się i trochę niepotrzebnie. Śmiały się z Ef z tego, czego nie wiedziałam, nie ogarniałam i jednym słowem wkurzały mnie. Postanowiłam pójść do domu i po drodze pstryknąć kilka zdjęć. Nic z tego. Było mi zimno i byłam nie w sosie. Obiecałam sobie też, iż nigdy nikogo więcej nie odprowadzę...
Dziś w kościele była bardzo uroczysta msza. Po procesji wokół kościoła, nie chciało się mnie już czytać, ale musiałam. Wiem, że jak zwykle mówiłam drżącym głosem, ale już sobie z tego nic nie robię. Doszłam do wniosku, że nie lubię mówić czegokolwiek publicznie. W piątek, kiedy recytowałam tren ze stresu zapomniałam jednej linijki. Mimo to, dostałam 5+. Po prostu nie lubię być w centrum uwagi.  Ale to chyba nie jest do końca prawdą...
Konkursy... Ostatnio ciągle o jakiś słychać. Ef z Ju organizują jakieś tam Candy, na blogach konkursy, na Youtube też. Trochę tego jest. Ju ciągle mi mówi, że ja też powinnam coś zorganizować. Organizować, jak organizować. Gorzej z nagrodami ;) Teraz przymierzam się do wzięcia udziału w blogowym konkursie http://kreatywnykufer.blogspot.com/2014/04/wyzwanie-motyw-klucz.html. Pomysł mam już prawie zrealizowany, ale muszę wynaleźć sobie wymagany klucz... Może zajrzę do szafki z modeliną i plasteliną, ulepię coś od bardzo dawna i dam do prawie gotowej pracy? Było by ciekawie. Tym bardziej, że to nie moja działka. Możliwe, że ponawlekam na nitkę maciupkie koraliki i to z nich zrobię klucz.  W szkole też spróbuję wziąć udział w konkursie Polsko-niemieckim. Polega to na napisaniu, lub przetłumaczeniu wiersza z jednego języka na drugi. Mam czas do czerwca, więc powinnam wynaleźć sobie jakiś fajny niemiecki wiersz ;)
W ogóle nie wiem, czy to dziwne, ale od wczoraj kompletnie polubiłam 1D. Nie fascynują mnie imiona wokalistów, ale ich piosenki.  Przesłuchałam kilka i doszłam do wniosku, że podobają się mnie tak, jak te od LM ;) Nie spodziewałabym się, że będę ściągać ich piosenki ;)
Pozdrawiam ;)

5 kwietnia 2014

'38

Cześć :) Powracam do Was we własnej osobie. Muszę przyznać, iże przez te dwa tygodnie przerwy odzwyczaiłam się od pisania na klawiaturze komputera. Co prawda nie jest tak źle. Piszę w swoim dawnym tempie. Dzięki za komentarze do moich postów i opinii do zdjęć. Już wiem, co robię źle. Nieostrość mogę zwalić na aparat. On ma jakieś dziwne tryby ostrości...
O 13.30 wróciłam do domu z takiego jakby wolontariatu. Dziś jest pierwsza sobota w miesiącu, dlatego ksiądz chodzi do chorych z Komunią. Ja zgłosiłam się do rozdawania kartek ze świątecznymi życzeniami. Chodziłam razem z dwoma dziewczynami, które znam w sumie tylko z widzenia. O 8.30 stałam pod kościołem w innej dzielnicy. Taka była godzina zbiórki, ale księża wyszli o 9.00. Rozpoczęliśmy wędrówkę. Po dwóch godzinach spragniona i z bolącymi nogami miałam już dosyć. Nie jestem przygotowana na takie chodzenie. A przydało by się, skoro w czerwcu jadę na wycieczkę w góry... ;)
 Wczoraj z Ju i Ef zrobiłyśmy wypad na zakupy. Miałyśmy wejść do jednego sklepu, bo ja miałam kupić pewien drobiazg, ale weszłyśmy do kilku. Przy okazji do Sinsay'a  gdzie każda wybrała dla mnie  strój. Nie wiem, czemu dla mnie... Tak jakoś wyszło? W każdym razie była tam taka super świetna sukienka i bluza. Sukienka biała, z czarnymi wzorkami, a bluza cała w kwiatki ;) To były w sumie dwie rzeczy, które przypadły mi do gustu ;)
Pojawi się dokończenie rozdziału trzeciego w zakładce "Czas na zmiany". Dostałam ostatnio weny i coś tam nabazgrałam. Prawie zapomniałam, jakie to fajne. Podobnie z rysowaniem. Ostatnio musiałam narysować jakąś fikcyjną postać, bo wystraszyłam się, że wyjdę z wprawy. To by była masakra... Może niedługo wstawię tu jakieś moje rysunki?
Co do pokoju i swojego wyglądu zadecydowałam jedno:
* W wyglądzie nie będę cudować. Po co, skoro chodzi o to, by chodzić i wyglądać tak jak nam wygodnie? Wiem, że nadal zostanę nastolatką szukającą swojego stylu, ale zaakceptuje swój ubiór. Nie przestawię się na sklepy z ubraniami, które się mnie nie podobają. To nie ma sensu. Zostanę sobą. Tak jest dobrze :)
* Remont w moim  pokoju odbędzie się kiedyś. Wtedy zrealizuję swe plany związane z nim. Teraz, pozostawię go takim jaki jest (czyli nie zacznę zmieniać kolorów, które na teraz nie będą pasować) i sprawię, aby stał się bardziej kolorowy.
Wychodzi na to, że w obu sprawach trochę przystopuję. Moje zdjęcia rosną w liczbę. Mam ich dużo w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nadal obstawiam przy klasie fotograficznej w liceum. Co z tego, że najpierw muszę skończyć trzy pierwsze klasy gimnazjum ;)
Pozdrawiam ;)
'38

3 kwietnia 2014

'37 Może nuta z 1D?

Hejka ;)
Wiedziałam, że nie wytrzymam. Kiedyś tu musi się pojawić jakiś kawałek od 1D. Czemu nie dziś? Nie ukrywam, że nawet lubię ten zespół. Szczerze, nawet próbując, nie umiem być hejterką i nie chcę ;)

1 kwietnia 2014

'36 Litlle Mix- Little me :D

Cześć ;)
Dzisiejsza nuta jest od LM. Podoba się mi ta piosenka. Może to dziwne, ale ona do mnie przemawia, jaka mam być i nie być. Też tak macie z niektórymi piosenkami?

I w ogóle, wesołego Prima aprilis ;)
Pozdrawiam :)