30 sierpnia 2014

Szczęśliwie zakończyć dzień...

Cześć!
Piszę o bardzo nietypowej porze, ale muszę. Widziałam dziś dwa filmy.  Dawcę pamięci Gwiazd naszych wina.
Zacznę od tego pierwszego.
Dawca pamięci- po przeczytaniu kilku książek (odpowiednich), można odnieść wrażenie, że jest to połączenie Niezgodnej iIgrzysk Śmierci.  Prócz tego film jest fajny, ale myślałam, że będzie jakiś bardziej piorunujący. Mimo to, wiem już, jak to jest żyć w świecie bez emocji, kolorów, dotyku, miłości. Nie wyobrażam sobie, jak bym mogła nie uściskać mamy po przyjeździe. Gdybym nie mogła bić się i kłócić z koleżankami. Wszystko byłoby idealne i czarno białe. Kiedy Biorca dostawał wspomnienie to dostawałam wstrząsu. Wszystko czarno-białe, ponure i nagle wyskakuje obraz z milionem kolorów. To było niesamowite. Ostatnio często mam styczność z wyrażeniem It is awesome. Zgadzam się. To było strasznie awesome i piorunujące. Film opowiada o
uczuciach emocjach, przyjaźni, miłości, zaufaniu i lojalności. O gestach które zaniedbujemy i których nadużywamy. To wszystko jest w Dawcy pamięci. Jeśli chcesz więc przeżyć coś piorunującego, to weź kasę na bilet i idź do kina na Dawcę pamięci. Nie pożałujesz!
Gwiazd naszych wina- film na podstawie książki o miłości, zaufaniu, raku i przyjaźni. Opowiada o nastoletnich uczuciach przeobrażających się w coś więcej. Opowiada też o nałogach. Van Houten (czy jak mu tam).  Zacytuję moją wiadomość do Ju po ponownym kontakcie z GNW  "Matko, jaki z niego debil. Jaki sens ma pisanie o alkoholiku i debilnym autorze który kończy książkę w środku zdania, bo umieramy w środku życia i nawet nie zdradza co się dzieje z pozostałymi bohaterami oprócz tego, że niektóre nieskończoności są większe od innych, skoro po pominięciu dwóch faktów, czyli 1) nie urwał książki w środku zdania i 2) napisał, że Hazel spotkała się z Isaackiem oraz że otrzymała od Gusa mowę pogrzebową. Ale prócz tego, jest takim samym debilem. Nie napisał, czy Hazel wyszła za kogoś ani czy umarła... Przydałoby się zdobyć jego e-mail ". Może to dziwne, ale to właśnie pomyślałam. Kocham twórczość Greena, ale teraz to lekka schiza. Może o to mu właśnie chodziło? Przyda mnie się jego e-mail (jak tylko nauczę się angielskiego, bo wiemy, że jestem obcojęzycznym analfabetą) :P
Jako, że jest już 23.45 to dobranoc everybody.
Dobranoc.
Pozdrawiam,
Pinokia...